Wiele z nas zna ten moment: wiemy, że „coś” powinno się zmienić, czujemy to w ciele, w powtarzalności dni albo w napięciu, które nie mija. Myślimy o dużych decyzjach, przełomach, nowych etapach - a jednocześnie codzienność skutecznie nas zatrzymuje. Brakuje nie chęci, lecz energii, struktury, czasem odwagi. I bardzo często - łagodnej sprawczości. Takiej, która nie opiera się na presji ani sile woli, ale na mądrym projektowaniu zmiany w realnym życiu.
Te warsztaty są zaproszeniem do innego myślenia o zmianie. O sprawczości rozumianej nie jako ciągłe działanie, lecz jako zdolność do poruszania się między tym, co duże i ważne, a tym, co codzienne i możliwe. Między decyzją a praktyką. Między wizją a mikroprzesunięciem. Będziemy pracować zarówno z dużymi zmianami - tymi, które wymagają odwagi, zgody na stratę i redefinicji siebie - jak i z „atomowymi” nawykami sprawczości: najmniejszymi działaniami, które podtrzymują kierunek zmiany, zamiast ją sabotować.
W ciągu czterech godzin przyjrzymy się temu, dlaczego zmiana bywa tak wyczerpująca i dlaczego nawet najbardziej świadome osoby utknęły nie raz w miejscu. Zbadamy, czym różni się zmiana oparta na presji od tej, która ma szansę trwać. Będziemy rozmawiać o mikronawykach nie jako o celu samym w sobie, ale jako o architekturze wspierającej duże decyzje. O momentach, w których mikro już nie wystarcza - i trzeba wykonać ruch większy. O rytmie, powrotach i realnym życiu, które rzadko bywa „idealne”.
To spotkanie będzie miało charakter warsztatowy, z dużą uważnością na indywidualne tempo, różne etapy życia i różne definicje sprawczości. Bez ocen, bez porównań, bez motywacyjnego hałasu. Za to z refleksją, praktyką i przestrzenią na prawdziwe pytania.