Wszystkie dobrze znamy rytm nadawany przez słowa „muszę”, „powinnam”, „należy” czy „trzeba”, „bo wszyscy”, „nie mam wyboru”. Słowa nazywane potocznie „musizmami”. Budzimy się z nimi i zasypiamy. Determinują nasze życie osobiste i zawodowe, odbierając lekkość, radość działania, wymuszając porównywanie się i skupienie na perfekcyjnym efekcie, nie doceniając starań i zaangażowania. Te słowa nadają rytm presji, a może i opresji nazywanej przez psychologów perfekcjonizmem. I choć czasem wstyd się do tego przyznać, bo perfekcjonizm bardzo zawstydza, to życie w ich rytmie jest naprawdę męczące i trudne. Bo „musizmy” nie znoszą odpuszczania, przerw czy regeneracji. Bo „musizmy” oddalają nas od siebie, innych i poczucia satysfakcji, czy sensu.
Te warsztaty to spotkanie dla kobiet, które czują, że chcą żyć pełniej, ale też mądrzej i łagodniej wobec siebie. Chcą z jednej strony być sprawcze, osiągać cele, ale się w nich i dla nich nie zatracać. Chcą spróbować uwolnić się od perfekcjonizmu i zobaczyć, że jest inna droga. Jaka? Otóż jest – nazywana jest profesjonalizmem.
W ciągu dwóch godzin przyjrzymy się, nie tylko temu czym jest perfekcjonizm, ale przede wszystkim temu, jak się od niego uwolnić. Będziemy rozmawiać o wyrozumiałości dla siebie, jako postawie nastawionej z jednej strony na szacunek dla siebie, a z drugiej sprawczość. Również o tym, jak na co dzień podchodzić do siebie, i swoich myśli, z większym dystansem, a nawet rozsądkiem.
Będziemy rozmawiać odważnie i bez ciśnienia. Za to z uważnością, humorem i kobiecą mocą. Dlaczego tak? Bo tego nie lubi perfekcjonizm. Perfekcjonizm „karmi się wstydem, lękiem, surowością i samotnością”. Dlatego, gdy dajemy sobie prawo do odważnego mówienia o nim, tak naprawdę uwalniamy się od niego.